GOMENASAI!!!
Wiem, pewnie nikt już tu nie wchodzi. I wiem, że to moja wina.
Ale...
Egzaminy zawodowe- zdane,
Technikum- ukończone
Matura- za mną.
Tak więc wracam do was. I nie stety/ bądź stety będę na razie prowadzić ten blog. Do drugiego straciłam wenę jak i pomysły na ciąg dalszy. Do tego ostatnio chodzi za mną Snarry i TomXHarry.
Jeszcze dziś postaram się wrzucić rozdział 3.
Wasza (o ile jeszcze ktoś tu zagląda) Metztli. :*
niedziela, 22 maja 2016
środa, 15 kwietnia 2015
Wielki POWRÓT!!!
Jeżeli jeszcze ktoś wchodzi na moje blogi to ucieszy się, że po roku nie obecności powracam....
TAK MOI DRODZY: WRACAM!!
Notki są już w drodze. Nie mówię, że będą częste, ale zawsze coś...
Nieprawdaż...??
wtorek, 20 maja 2014
Uwaga!! ANKIETA...
Z powodu praktyk, potem świąt, a teraz remont i jeszcze koniec roku szkolnego
tusz tusz... Z racji tego nie miałam za bardzo czasu na pisanie notek, dlatego zastanawiam się czy kontynuować dalej ten i zarazem drugi blog. Tak więc umieszczam ankietę zarówno na tym blogu i drugim.
Ankieta trwa do 31 MAJA 2014 r. DO GODZINY 22!!!!
POMÓŻCIE MI PODJĄĆ DECYZJĘ!!
środa, 25 grudnia 2013
One-shot " Moje ostatnie święta..."
Tak jak obiecałam wstawiam One-shot'a. Mam nadzieję, że się spodoba... ;)
A oto moja wena do napisania tej historii:
Filmik nie ważny, ale polecam posłuchać tego podczas czytania...
Paring: NaruSasu
Ciekawe jak moi „przyjaciele”
zareagują, gdy dowiedzą się o mnie prawdy. Otóż od roku jestem
na „misji”. Nikt tak na prawdę nie wie, że szukałem lekarstwa,
by przedłużyć sobie życie. Po tym jak Sasuke odszedł z wioski
dowiedziałem się od Kuramy, że jego czakra mimo, że leczy moje
zranienia to od wewnątrz mnie niszczy. Byłem nawet w ruinach wioski
z której pochodziła moja matka. Znalazłem tam parę dzienników,
które opisują podobne przypadki. Według moich wyliczeń wychodzi,
że ledwo dożyję tych świąt. Dlatego postanowiłem wrócić do
wioski. Byłem już nie daleko, gdy moim ciałem szarpnęła fala
kaszlu. Odsuwając dłoń od ust mogłem zobaczyć na niej ślady
krwi, które wytarłem o korę drzewa. Przekląłem w myślach
czując zawroty głowy. Nie zwracając na nie uwagi ruszyłem dalej.
I to był mój błąd. Ledwo zdołałem przejść przez bramę, a
poczułem jak nogi się pode mną uginają i otoczyła mnie ciemność.
~~***~~
Właśnie wracałem z misji. Niecały
rok temu wróciłem do Konohy mając nadzieję, że spotkam Młotka.
Niestety. Dostał misję z nie określonym terminem powrotu. Gdy wraz
z drużyną byliśmy blisko zauważyliśmy zamieszanie przy bramie.
Zauważyłem strażników, paru cywilów i jakąś postać która
leżała na ziemi. Znałem tą chakrę, fakt była trochę inna niż
jak ją zapamiętałem, ale w 100% należała do Młotka. Ruszyłem w
tamtym kierunku lecąc na przysłowiowe „ na łeb, na szyję”.
Nie przejmując się zdziwionymi spojrzeniami padłem przy
Usuratonkachim na kolana po drodze zrzucając maskę. Odwróciłem go
na plecy i, aż wstrzymałem oddech na widok jego nienaturalnie
bladej twarzy, urwanego oddechu i stróżki krwi spływającej z
kącika jego malinowych ust. Nie przejmując się tym, że jako
kapitan drużyny powinienem złożyć raport, wziąłem blondyna na
ręce i ruszyłem z niem do szpitala i przekazałem w ręce lekarzy.
Nie wiem ile trwały te wszystkie badania. Jednak gdy tylko się
skończyły ja już siedziałem przy jego łóżku. Opierając czoło
o jego chłodną dłoń, zasnąłem. Następne co pamiętam to ciche
„Sasuke” i czerwone oczy wpatrujące się we mnie z szokiem i
przerażeniem.
~~***~~
Siedziałem z otwartymi ustami i
patrzyłem jak ciele w malowane wrota w postać siedzącą przede
mną. Nie mogłem uwierzyć, że to Sasuke. Szybko zamknąłem oczy
domyślając się, że nie mam okularów i widział moje szkarłatne
oczy. Nie przejmując się towarzystwem sprawdziłem stan mojego
organizmu. Niestety, ale ta podróż pogorszyła mój stan i jeśli
dalej tak pójdzie to...
-Naruto? Co się dzieje? Dlaczego
płaczesz?-nawet nie wiedziałem, że spod powiek uciekła mi samotna
łza.
-Nandemo...
-Nawet nie waż się powiedzieć, że
„Nic takiego”! Co się dzieje Usuratonkachi?!-krzyczał, a moje
emocje wzięły po raz pierwszy od roku górę. Otworzyłem oczy i
patrząc w jego zacząłem krzyczeć.
-UMIERAM!! Do cholery jasnej, umieram!
Nawet nie jestem pewny czy dożyję tych pieprzonych świąt! Od
moich narodzin moje ciało wyniszczało się od wewnątrz, a każdy
kolejny ruch przybli...- urwałem widząc łzy na bladej twarzy
Uchihy. Nim zdążyłem o cokolwiek zapytać ten rzucił mi się na
szyję i szlochając w moje ramie tulił się do mnie. Dopiero teraz
zauważyłem jaki jest drobny. Na bank był ode mnie niższy co
najmniej o głowę. Tą chwilę przerwało wtargnięcie Tsunnade do
sali.
-Uzumaki w końcu! Ile można spać. 3
dni to chyba dość.-3 dni. To znaczy, że jest już 23 Grudnia.- Gdy
ty sobie smacznie spałeś ja wraz z Shizune przeszukałyśmy
dokumenty, które miałeś ze sobą. Znaleźliśmy tam coś co może
ci pomóc. Jest tam napisane, że musisz w jakiś sposób pozbyć się
chakry Kyuubiego z organizmu. Niestety, ale nie chodzi tu raczej o
techniki, a stosunek z partnerką, bądź partnerem.- właśnie
miałem na nią się wydrzeć, gdy przerwało mi stworzenie, które
jeszcze sekundę temu znajdowało się w moich ramionach.
~~***~~
Nie mogłem uwierzyć! Mój Naruto.
Osoba dla której wróciłem do wioski ma umrzeć. Słyszą jednak
słowa Hokage nadzieja znów się pojawiła. Jako jedyna wiedziała
co czuję do blondyna. Wiedziałem, że powiedziała to specjalnie w
mojej obecności. Nie zwracając na nic uwagi zadałem najbardziej
nurtujące mnie pytanie:
-Jakie relacje muszą być między
partnerami?
-Cóż, może być nawet przyjaźń,
ale najlepiej by była miłość.-odparła blondynka.
-W takim razie zgłaszam się. Zrobię
wszystko by cię uratować.- ostatnie zdanie wypowiedziałem patrząc
w szokowane czerwone oczy.
-Ale...!-Shizune chciała coś
powiedzieć, ale widząc wzrok przełożonej umilkła.- Nie ważne.
^^***^^
Następnego dnia, wieczorem Naruto
został wypisany i siedzieliśmy u mnie w rezydencji. Widziałem jak
każdy dzień zwłoki niszczy go. W ziołem głęboki oddech. Muszę
to zrobić. Zbliżyłem się do blondyna, który był tak
zaobserwowany filmem, że nawet nie zauważył ruchu na kanapie obok
niego. Chwyciłem jego twarz w dłonie i odwracając w moim kierunku
pocałowałem. Z początku nie reagował, jednak już w następnej
chwili przyciągnął mnie do siebie, wciągając mnie na swoje
kolana.
-Sasuke..- szepnął, a po moim ciele
przeszedł dreszcz.- Nie zmuszaj się do te...- nie pozwoliłem mu
dokończyć wypowiedzi, znowu go całując.
-Przestań... Do niczego się nie
zmuszam... - szeptałem między pocałunkami.- Nawet nie wiesz jak
długo o tej chwili marzyłem.- usłyszałem tylko pomruk zadowolenia
z jego strony i ostatnie co zapamiętałem przed falą rozkoszy to to
jak Naruto popychając mnie na plecy mruczy mi do ucha te dwa
magiczne słowa. „Kocham cię.”
^^***^^
Rano, gdy otworzyłem oczy pierwszą
rzeczą jaką zarejestrowałem to ciepłe ramiona mnie otaczające.
-Witaj, skarbie. Jak się czujesz po
nasze namiętnej nocy?- usłyszałem ten ukochany głos tuż nad
uchem.
-Mhmm... Jest idealnie.- mruknąłem,
odwracając się w kierunku mojego „same”.- Och.. Twoje oczy znów
są niebieskie.
-To źle?- spytał się mnie dotykając
swoich powiek.
-Nie. To świetnie, to znaczy, że stan
zdrowia ci się polepszył.
I faktycznie. Popołudniu poszliśmy do
Tsunade na badania. Była zszokowana jak bardzo polepszyło się
zdrowie Młotka. A my w końcu spędziliśmy święta razem w świetle
rodzinnego ciepła. Były to nasze ostatnie święta w ciemności, bo
każde kolejne był przepełnione miłością i radością.
Tak mniej więcej wyglądał Naru:
(chodzi mi głównie o oczy)
JESZCZE RAZ ŻYCZĘ WESOŁYCH ŚWIĄT!!! ^.^
A to na humorek :P
A to na humorek :P
Moje oczy...!!! Uchiha nie kręć dupą jak kierownicą...
Z czego ten Lisek tak się cieszy...??
wtorek, 24 grudnia 2013
Wesołych...
Jak Sasu i Naru,
jak Rin i Haru.
Itachi i Dei,
Makoto i Rei,
Życzę szczęścia,
powodzenia,
Czasu do tworzenia,
towarzystwa weny
i miliony odwiedzin.
Z okazji świąt życzy Metztli B.
A oto radosna nowina: Jurto, najpóźniej po jutrze pojawi się one-shot na SasuNaru i 2 Rozdział na Free!...:)
Mam nadzieję, że cieszycie się z mojego prezentu...
niedziela, 8 grudnia 2013
[002] Rozdział 2
Wybaczcie, że tak długo czekaliście, ale nauka i w ogóle. Do tego wczoraj nie miałam neta więc postanowiłam napisać dla was trochę dłuższy rozdział. Będą tu zawarte dość ważne na przyszłość informacje...:) Miłego czytania
ROZDZIAŁ 2
ROZDZIAŁ 2
SasuPOV
Nie mogę uwierzyć jak bardzo Naruto
się zmienił. Nie dość, że pokonał członków mojej drużyny, to
jeszcze pije alkoholu więcej niż obecny Hokage. Patrzyłem jak
wszyscy- Naru, Deidara, Tachi i reszta mojej drużyny- śmieją się
z jakiegoś kawału, który opowiedziało któreś. Nagle Naru
spoważniał. Spojrzał w pustą już czarkę, a jego broda zaczęła
niebezpiecznie drgać. Dei z tego co widziałem od razu przełączył
się na tryb opiekuńczego Aniki i usiadł koło młodszego
Uzumaki'ego, tuląc go do siebie.
-Co się dzieje?- spytałem lekko
zdezorientowany.
-Nic. Po prostu Ottoto ma dziś gorszy
dzie...
-Jaki gorszy dzień?!- krzyknął nagle
Naru, nie dając dokończyć bratu.- To nie ciebie cała wioska
chciała się pozbyć!!
-CO?!- wykrzyknąłem zszokowany.
-TO! Po tym jak wielmożny pan Uchiha
mnie nie zabił próbowała to zrobić za ciebie wioska. Pierwsza
była ta różowa suka, Sakura(dop. Aut. Wybaczcie, ale będę ją
jeździć w opowiadaniu.). Wstrzyknęła mi jakiś kwas do żył.
Gdyby nie Kyuu już by mnie tu nie było. Później Tsunadę. Hokage
od siedmiu boleści. Wsadziła mnie do lochu pod zarzutem, że niby
pomogłem ci uciec. Kolejni w kolejce byli kto? Oczywiście jebana
starszyzna, która wcisnęła kit Kage, iż jestem niebezpieczny, że
Kyuubi przejął nade mną władzę. W między czasie moi
„przyjaciele” próbowali się mnie pozbyć. Nawet święta
Hinata!! I w końcu dostałem promyk nadziei. Pojawiła się osoba od
której nigdy nie spodziewałem się uzyskać pomoc. Pomogła mi
wyjść z wioski i upozorować moją śmierć!- ostatnie słowa
wykrzyczał ze łzami w oczach. A ja siedziałem jak debil z
otwartymi ustami i rozszerzonymi do granic możliwości oczami. Nie
mogłem uwierzyć w to co usłyszałem. Naruto miał być zabity
tylko dlatego, bo nie sprowadził mnie z powrotem do wioski. Teraz
rozumiem dlaczego chodziły plotki o tym, że blondyn zginął na
misji. Parzcież nie mogli powiedzieć, iż został zabity przez
obywatela wioski, który teraz sobie najspokojniej w świecie żyje i
biega na wolności. Nagle do baru wleciał jakiś mężczyzna. Czuć
było od niego zapach cedru, lawendy i nutki grejpfruta. Był to
zapach tak inny od zapachu roznoszącego się wokół Naruto. Gdy mu
się przyjrzałem musiałem przyznać, że był atrakcyjny. Wysoki,
dobrze zbudowany, ale bez przesady, do tego raczej drobny, z długimi
do tyłka, wściekle czerwonymi włosami i oczami. Chwila. Ja znam
skądś te oczy. Naru zawsze miał takie, gdy demon przejmował nad
nim kontrolę... Nie. To nie możliwe, aby to był Kyuubi.
-Naru-chan, coś się stało?- spytał
zmartwiony obcy, zbliżając się do młodszego blondyna. Były
jinjuriki spojrzał na nowo przybyłego i nie przejmując się swoim
wiekiem, rzucił się w jego ramiona. Widziałem jak ramiona
niebieskookiego drżały od powstrzymywanego płaczu.
-Nandemonai, okaasan.(jap. Nic takiego,
mamo)- wyszeptał zachrypniętym głosem, wtulając się bardziej w
ramiona rudego.
-Jak to nic. Przecież czuję, że
jesteś zdołowany.-mówiąc to rozejrzał się po osobach siedzących
przy stoliku.- O! Uchiha. Miło was widzieć żywych.- nie wiem
czemu, ale miałem złe przeczucia co do tych słów.
-Przepraszam bardzo, ale kim pan jest?-
Itachi wyskoczył z pytaniem. I to on jest tym wielkim geniuszem, a
nie skapnął się, że rozmawia z akuma(jap. Demon). Obcy tylko
uśmiechnął się i pstryknął palcami, a cała nasza piątka
(Kyuu,Naru, Dei, Tachi i Sasu) znalazła się w jakimś pokoju
hotelowym. Chociaż „pokój” to nieodpowiednie słowo, bardziej
pasuje „apartament”. Tak, to odpowiednie słowo.
-Onegai, siadajcie, a wszystko wam
wytłumaczę.- usiedliśmy na wskazanych fotelach, a sam usiadł z
Naru i Dei'em na puszystym dywanie.- Od czego by tu zacząć. Może
się pierw przedstawię. Nazywam się Kurama Kyuu Uzumaki-Namikaze,
choć możecie mnie znać pod nazwą Kyuubi No Kitsune, bądź
Kushina Uzumaki. Odpowiedź na wasze pytanie to „tak”. Byłem
partnerem Minato Namikaze, ba! Jego mężem. Ale ludzie nie byli by
skłonni do naszego związku, w końcu jestem demonem. Ukrywaliśmy
prawdziwą postać naszego związku szczególnie, gdy Mina został
wybrany na Yondaime Hokage...
-Moment, coś mi nie pasuje. Mówi się,
że Kushina i Minato znali się od Akademii, a nie obraź się
Kyuu-sama, ale już wtedy miałeś kilkaset lat. Więc jak to
możliwe...- przewał Itachi nie wiedzą jak zakończyć pytanie.
-Tak, masz racje. Miałem wtedy 1426
lat.- wraz z bratem wytrzeszczyliśmy oczy.- Kushina była moją
kuzynką, ale zmarła zaraz po zdaniu na gennina. Ponieważ była
ostatnią osobą pochodzącą z Uzushio została porwana i zabita.
Wtedy wszedłem na jej miejsce. Minato oczywiście o wszystkim
wiedział.
-Ale przecież ta wioska została
zniszczona podczas drugiej wielkiej wojny ninja.- Łasica znowu
przerwał demonowi.
-Jak nie będziesz mi co chwilę
przerywał to w końcu dostaniesz odpowiedzi na swoje pytania. Tak,
wioska została zniszczona, ale przetrwała trójka dzieciaków,
która była pod moją opieką. Kushina, Karin i Nagato. Ostatnią
dwójkę pewnie mieliście już okazję poznać?
-Tak- odparłem z bratem równocześnie-
Ale chwila. Naruto przecież jest synem Minato, tak?- spytałem
spoglądając jak blondyni śpią wtuleni w ogony Kuramy.
Czerwonowłosy spojrzał na synów z uśmiechem i pokiwał głową.-
Tak, zarówno Naru-chan, jak i Dei-chan są pół-demonami. W ich
siedemnaste urodziny dowiemy się czy ich demoniczna część się
obudzi i będą musieli naznaczyć swego partnera.. Jeśli nie, to
pozostaną ludźmi o dość nietypowej chakrze.
-Co to znaczy „naznaczyć partnera”?-
spytał skołowany Aniki.
-Oznacza to, że pół-demon musi znaleźć partnera i odprawić rytuał, który zależy od demona. Jeśli go nie odprawi, bądź zostanie odrzucony, pół-demony popadają w depresję co dość często kończy się śmiercią. Jak rozpoznają partnera? To proste. W zależności od wieku ciało demona inaczej reaguje. W najmłodszych latach odczuwa on jedynie więź „przyjaźni”, przywiązanie. Gdy kończy 10 lat pilnuje by kandydat na partnera był bezpieczny, stawia zdrowie jego lub jej ponad swoje i nie pozwala mu odejść, stara go utrzymać blisko siebie.- w tym momencie zobaczyłem wydarzenia w Krainie Fal, gdy Naruto popadł w szał, gdy myślał, że nie żyję. Albo moment z Doliny Końca. Pokręciłem głową. To niemożliwe.- Demon kończąc 15 lat zaczyna odczuwać pożądanie, zapach, czy bliskość partnera sprawiają, że traci on kontakt ze światem, staje się rozkojarzony. W wieku 17 lat odprawiany jest rytuał. Jedno łączy rytuały wszystkich demonów. Muszą oni posmakować krwi partnera. Drugą jego częścią jest wymieszanie swoich chakr i tu jest różnie. Na przykład potomek Shukaku- Gaara- połączy swoją chakrę z partnerem poprzez tchniecie swoich chakr w piasek. Zaś u Matatabi wystarczy pocałunek. Niestety u nas jest trochę inaczej. Lisy łączą swą chakrę poprzez ugryzienie, po którym zostaję cielisty tatuaż jarzący się czakrą partnera. Apropo chakry. Jesteście wampirami, nieprawdaż? - spytał unosząc znacząco brew.
-Oznacza to, że pół-demon musi znaleźć partnera i odprawić rytuał, który zależy od demona. Jeśli go nie odprawi, bądź zostanie odrzucony, pół-demony popadają w depresję co dość często kończy się śmiercią. Jak rozpoznają partnera? To proste. W zależności od wieku ciało demona inaczej reaguje. W najmłodszych latach odczuwa on jedynie więź „przyjaźni”, przywiązanie. Gdy kończy 10 lat pilnuje by kandydat na partnera był bezpieczny, stawia zdrowie jego lub jej ponad swoje i nie pozwala mu odejść, stara go utrzymać blisko siebie.- w tym momencie zobaczyłem wydarzenia w Krainie Fal, gdy Naruto popadł w szał, gdy myślał, że nie żyję. Albo moment z Doliny Końca. Pokręciłem głową. To niemożliwe.- Demon kończąc 15 lat zaczyna odczuwać pożądanie, zapach, czy bliskość partnera sprawiają, że traci on kontakt ze światem, staje się rozkojarzony. W wieku 17 lat odprawiany jest rytuał. Jedno łączy rytuały wszystkich demonów. Muszą oni posmakować krwi partnera. Drugą jego częścią jest wymieszanie swoich chakr i tu jest różnie. Na przykład potomek Shukaku- Gaara- połączy swoją chakrę z partnerem poprzez tchniecie swoich chakr w piasek. Zaś u Matatabi wystarczy pocałunek. Niestety u nas jest trochę inaczej. Lisy łączą swą chakrę poprzez ugryzienie, po którym zostaję cielisty tatuaż jarzący się czakrą partnera. Apropo chakry. Jesteście wampirami, nieprawdaż? - spytał unosząc znacząco brew.
-Skąd to wiesz?- spytałem czujnie.
-Mówiłem. Chakra. U demonów ma różne
barwy, u ludzi zaś jest tylko niebieską bądź zielona. Wasza jest
czarna. Kolor ten wyszedł po wymieszaniu wszystkich demonicznych
chakr przez Orochimaru. Pewnie zwróciliście uwagę, że posiadacie
po kilka cech od każdego demona. Od Ichibi macie porywczość, od
Nibi- zwinność, od Sanbi- wytrzymałość, Yonbi- siła i tylko
dzięki Gobi'ego potraficie przystosować się do otoczenia, dzięki
Rokubi posiadacie zwiększoną odporność, od Nanabi- szybkość,
posiadając chakrę ośmioogoniastego przez długi czas możecie nie
oddychać, powietrze nie jest wam tak bardzo potrzebne. Niestety
efektem ubocznym tej mieszaniny jest zapotrzebowanie na krew.
-Nie powiedziałeś co posiadamy od
Ciebie.- zwrócił mu uwagę Ita. Na jego słowa o dziwo lis
zarumienił się i mruknął coś pod nosem.- Co? Nie usłyszeliśmy.
-NAMIĘTNOŚĆ! Okey?! Lisy są
demonami o niezaspokojonej namiętności, ale i niewyobrażalnej
wierność. Wy również musicie znaleźć partnerów, choć nie
macie określonego terminu. A partnera rozpoznacie po tym jak działa
na was zapach jego bądź jej krwi. Wystarczy, że raz poczujesz
zapach jego krwi, a każda inna wyda ci się obrzydliwa. Ale
przysięgam, jeżeli moi synowie stracą tytuł Kinko(jap. Złote
lisy, uważane za symbol Słońca, zenko- dobre lisy) i staną się
przez was Yako( jap. Dzikie lisy, złe- opętywały ludzi i
powodowali szaleństwo) osobiście was zabije! Jasne?!- Pokiwaliśmy
tylko głowami. -Dokąd podróżujecie?- zmienił szybko temat.
Domyślałem się , że na dziś więcej nam nie powie.
-Szukamy wioski, gdzie Missin-nin(tł.
Zaginiony/ uciekinier ninja) może zacząć nowe życie.
-Wiem o jaką Wam wioskę chodzi. My
również tam idziemy. Zaprowadzimy Was...
C.D.N.
niedziela, 10 listopada 2013
„Hierarchia”
Dzisiaj wchodzę i co widzą me oczy... RÓWNE 1500 WEJŚĆ!! Aaaaa!!!
Z tej okazji kolejny one-shot pisany podczas zawiechy neta...
~~***~~
~~***~~
-Sasuke, do cholery jasnej! Mam dość.
Ciągle kapela to, kapela tamto. A gdzie w tym wszystkim ja? Kiedy
ostatnio spędziliśmy razem wieczór, kiedy mnie ostatnio
przytuliłeś, co?- krzyczałem wściekły na mojego chłopaka. Choć
ostatnio nie jestem tego taki pewien.
-O co ci chodzi młotku? Przecież Cię
non stop tu...
-Nawet nie waż się powiedzieć, że
mnie tulisz. Przytulić to znaczy, że mam na myśli byś mnie objął
ramionami, a nie zarzucił mi rękę na barki. Od kiedy założyłeś z
kumplami kapelę w ogóle się nie spotykamy! CIĄGLE SŁYSZĘ; „Mam
próbę”, „Idę z chłopakami do klubu”, „Mam koncert w barze
dziś”!!!- krzyczałem jak najęty, nie dając mu dojść do
słowa.- Nie pomyślałeś nigdy, że chciał bym zagrać z tobą
jakiś utwór. Chociaż by w zaciszu naszego mieszkania.
-A co niby mieli byśmy zagrać, co?!
Ja gram rock'a, a ty klasykę na tym swoim pianinku.- były to słowa,
które przelały czarę goryczy. Sięgnąłem do szyi i ściągnąłem
łańcuszek na którym był pierścionek. Był on oznaką, że
jesteśmy parą, ale ja miałem dość tego życia obok siebie.
-Proszę.- podałem mu łańcuszek.- Od
dziś jesteś wolny. Zaszalej. Już nie musisz się bać, że ktoś
cię zobaczy z chłopakiem jak się całujesz lub tulisz.- nie
zwracając na niego uwagi skierowałem się do wyjścia.- Aha, nim
wrócisz do mieszkania mnie już nie będzie.
Wyszedłem trzaskając drzwiami, a on
nic nie mówiąc zaczął grać na tej swojej pieprzonej gitarze. Nie
wytrzymałem. Łzy popłynęły po moich policzkach. Wyszedłem z
domu Jugo, wsiadłem na motor i pojechałem do mieszkania. Czas
spełnić swoją obietnicę...
- 2 godziny później
Jeszcze raz wytarłem twarz rękawem
bluzy i łapiąc walizki oraz torbę, zatrzasnąłem za sobą drzwi.
Pod blokiem już czekała na mnie taksówka. Czas rozpocząć nowe
życie.
-Proszę na lotnisko Haneda...
~~***~~
Minął już tydzień od mojego wyjazdu
z Tokio. Zmieniłem numer telefonu i adres e-mail. Aktualnie wraz z
moim zespołem mieszkam na wyspie Oki na Shima. Tak moi drodzy mam
zespół. Ale niestety muszę pożegnać się z tym spokojem, gdyż
nasz kochany menadżer zorganizował nam koncert w samym centrum
Tokio. To nasz pierwszy koncert, choć już mamy fanów dzięki YT.
Nasz zespół nazywa się „Wareware
no sentaku „. Dość dziwna
nazwa, ale w tłumaczeniu znaczy „nasz wybór”.
-Naru, choć. Gaara marudzi, że zaraz
się spóźnimy na samolot.- do salonu wleciał starszy brat wyżej
wymienionego, Kankuro.
-Już idę.- wziąłem do ręki torbę
i załadowałem się do taksówki.
~~***~~
Nie było mnie tylko kilka dni, a już
widać zmiany. Podjechaliśmy pod jakiś hotel. Nawet nie zwróciłem
uwagi na nazwę. Po prostu napawałem się atmosferą miasta. Miałem
2 godziny na przebranie się i przyszykowanie do koncertu. Miał się
odbyć w barze mojego chrzestnego.
*Zmiana narracji*
Nie mogę
uwierzyć. Naprawdę mnie zostawił. O co mu chodziło?! Przecież
nie robiłem tego specjalnie. Do tego, gdy mnie nie było w mieście
przez 2 dni, odwołano nam koncert. NA RZECZ JAKIEGOŚ
PODRZĘDNEGO ZESPOŁU, KTÓRY NAWET NIE WIE JAK SIĘ GRA DOBRĄ
MUZĘ!! Aktualnie siedzę w barze i czekam na występ tych dekli.
Jakieś laski skończyły właśnie swój jazgot i za chwilę na
scenę mieli wyjść ci z „Wareware
no sentaku „. Jak na zawołanie w
klubie zgasły wszystkie światłą, a na scenie pojawiły się
jakieś postanie. Po sali rozniósł się dźwięk gitary i perkusji.
Gra była o dziwo równie dobra co nasza jednak to głos zwrócił
moją uwagę. Wszędzie go bym rozpoznał. Szybkim ruchem odwróciłem
się w kierunku sceny. Stał tam z gitarą elektryczną w ręce,
przed mikrofonem. Jego głos mnie hipnotyzował.
1I've
got a lot going on inside
Don't know if I can work things out this time
Need a little space to clear my mind
But I'll be fine
Don't slip, it's not always this cold
I'm tired of acting like I know
Am I searching for the answers
No one knows
And I must confess
Before I take another step
That
This song's for everyone like me
Everyone not afraid to stand alone
And lonely
Can you identify with me?
This song's for everyone like you
Come and ride with me
We will not back down
Wait
It might not be too late
To avoid the tension we create
How about I turn and walk away?
No matter what you say
Its not a combination
I've tried to figure you out
I'm looking for the confirmation
So I can turn this around
Teraz rozumiałem o co chodziło mojemu liskowi. Zrozumiałem, że złom hierarchie miałem u siebie. Na pierwszym miejscu powinno być ich uczucie i szczęście Naru, a dopiero potem sława. U niego było na odwrót.
And I must confess
Before I take another step
That
This song's for everyone like me
Everyone not afraid to stand alone
And lonely
Can you identify with me?
This song's for everyone like you
Come and ride with me
We will not back down
Every time I turn around
You're looking for attention
You've taken all the things I've said and
Throw them away
Drank them away
Every time you show up late
You're looking for forgiveness
I must confess
Before I take another step
That
Don't know if I can work things out this time
Need a little space to clear my mind
But I'll be fine
Don't slip, it's not always this cold
I'm tired of acting like I know
Am I searching for the answers
No one knows
And I must confess
Before I take another step
That
This song's for everyone like me
Everyone not afraid to stand alone
And lonely
Can you identify with me?
This song's for everyone like you
Come and ride with me
We will not back down
Wait
It might not be too late
To avoid the tension we create
How about I turn and walk away?
No matter what you say
Its not a combination
I've tried to figure you out
I'm looking for the confirmation
So I can turn this around
Teraz rozumiałem o co chodziło mojemu liskowi. Zrozumiałem, że złom hierarchie miałem u siebie. Na pierwszym miejscu powinno być ich uczucie i szczęście Naru, a dopiero potem sława. U niego było na odwrót.
And I must confess
Before I take another step
That
This song's for everyone like me
Everyone not afraid to stand alone
And lonely
Can you identify with me?
This song's for everyone like you
Come and ride with me
We will not back down
Every time I turn around
You're looking for attention
You've taken all the things I've said and
Throw them away
Drank them away
Every time you show up late
You're looking for forgiveness
I must confess
Before I take another step
That
Teraz postanowił
naprawić swój błąd. Miałem nadzieje, że nie jest za późno.
Przepchnąłem się przez tłum pod samą scenę. Blondyn zauważył
mnie, a ja w jego szafirowych patrzałkach mogłem zobaczyć jaki ból
mu zadałem.
This
song's for anyone whoever took a chance,
Who started at the bottom to get to the top,
And no matter what you face in this life,
You gotta know what you're up against,
In order to fight back
This song's for everyone like me
Everyone not afraid to stand alone
And lonely
Can you identify with me?
This song's for everyone like you
Come and ride with me
We will not back down
This song's for everyone like me
Everyone not afraid to stand alone
And lonely
And lonely
Who started at the bottom to get to the top,
And no matter what you face in this life,
You gotta know what you're up against,
In order to fight back
This song's for everyone like me
Everyone not afraid to stand alone
And lonely
Can you identify with me?
This song's for everyone like you
Come and ride with me
We will not back down
This song's for everyone like me
Everyone not afraid to stand alone
And lonely
And lonely
Gdy tylko skończył
śpiewać, nie przejmując się tym, że mogę się ośmieszyć, że
Uzumaki mnie odepchnie, wskoczyłem na scenę i na oczach wszystkich
wpiłem się w te malinowe usta za którymi tęskniłem przez ostatni
tydzień. Po przerwaniu pocałunku, chwycił twarz Naruto w dłonie i
wyszeptał patrzą w jego oczy:
-Wciąż miałem
taki skarb przed nosem, a go nawet nie zauważyłem. Kocham Cię,
Lisku! I przepraszam za wszystko. Teraz już wiem co możemy razem
zagrać.- mruknąłem z delikatnym uśmiechem. Naruto patrzył na
mnie rozszerzonymi z szoku oczami, a w następnej sekundzie rzucił
się na mnie całując namiętnie. Naszemu małemu przestawieniu
towarzyszyły oklaski i gwizdy...
Subskrybuj:
Posty (Atom)






