czwartek, 26 września 2013

Nominacja... :)

 O ja cie... Tydzień mnie niema a tu co...?? DWIE NOMINACIE DO LIEBSTER BLOG AWARD!!! Aaaaa...!! Emi Raicho (http://sasunaru-yaoi-aniol-i-wampir.blogspot.com/ ) i Kaja Jelonek (http://sasunaru-nigdy-nie-wiadomo.blogspot.com) DZIĘKUJĘ :D






A więc tak pierw odpowiem na pytania Emi Raicho:

1. Jakiej postaci z anime/mangi najchętniej byś się pozbyła i dlaczego?

No cóż... Fani Sakury wybaczcie, ale to właśnie jej bym się pozbyła.
Dlaczego...?? Bo cała jest różowa, a ja nienawidzę tego koloru, kojarzy mi się pustymi lalkami barbie ( co moim zdaniem w jakiejś części, jak nie większej do niej pasi). Gomen, jeżeli kogoś obraziłam, ale takie jest moje zdanie... :/

2. Jakie filmy polecasz?

Pfyy... Chodzi o gtunek...? Bo jeżeli o tytuł dużo tego by był... Ale lubię filmy o tematyce fantastycznej, akcji, horrory,muzyczne, taneczne i muzyczne oraz niektóre Sci-Fi.

3.Gdybyś mógł/mogła przez jeden dzień być kim tylko chcesz, kogo byś wybrała i dlaczego?

Hmyy... Szczerze?? Nie mam pojęcia... Może Gou z „Free!”... O tak... Na pewno...!! Tyle ciach w okół... Mniam ;P

4.Czym się kierujesz pisząc charakterystykę postaci?

Tak na prawdę to nie wiem. Przeważnie kieruję się wyobrażeniem jak ta postać będzie się zachowywać podczas dalszych przygód.


5.Pięć rzeczy, których nienawidzisz i dlaczego?

a) PAJĄKI- bo są obrzydliwe,
b) NAUKI- nie lobię jak ktoś na mnie wymusza naukę,
c) SPRZĄTAĆ- ale to chyba z lenistwa,
d) OWADÓW- boję się ich
e) PUSTAKÓW- nienawidzę lasek, które nakładają makijaż łopatą i uważają się za
lepsze...

6. Jakie cechy kochasz w przyjaciołach?

Tak na prawdę to nie wiem jakie cechy kocham u przyjaciół, bo osobę którą za nią uważałam ma mnie w dupie, więc gdybym miała powiedzieć cechy wymarzonego przyjaciela to chyba, byłby wierny ( nie poszedł do innej osoby bo on/-a ma kasę), pomocny i był osobą z którą moje sekrety są bezpieczne.


7.Twoim zdaniem, jakie jest najgorsze anime świata?

Darker than Black 2: Ryuusei no Gemini
Ja się pytam jak można tak zjeb*** drugą część tak zajeb*** anime...??!!


8. Twój pierwszy blog yaoi?

O Boże... Nie pamiętam... Na bank było z SasuNaru... ^.^'

9. Dlaczego taka, a nie inna tematyka bloga?

Bo kocham yaoi, a opowiadania o parach hetero są moim zdaniem przewidywalne i nudne.

10. Ulubione piosenki i dlaczego one?


Oj, za dużo wymieniać... Nawet gatunków by było dużo... Więc powiem krótko: „Słucham tego co wpadnie mi w ucho. Choć ostatnio słucham raczej cięższej nuty.”

11. Ulubione zwierzę?

Musi być jedno...?? Chyba nie. Bo ja uwielbiam króliki ( sama mam jednego), liski i koty. >.<




A teraz odpowiem na pytania Kaji Jelonek:

1.Gdybyś miał/a wielką moc, co byś zmienił/a w tym świecie?


Oczyściła bym środowisko... Nie jestem jakimś „zielonym”, ale denerwuje mnie jak widzę jak niszczymy naszą planetę.


2.Jeśli miałabyś/miałbyś jakąś nadprzyrodzoną moc, jaka ona by była?

Lubię bawić się ogniem ( oczywiście w granicach rozsądku), ale lubię też szybkość, więc chciała bym stać się ninją jak w „Naruto”.

3.Czy słuchasz metalu, jeśli tak, to czego i dlaczego?

Z muzyki słabo u mnie z gatunkami, ale jak się nie mylę to do metalu zalicza się Marilyn Manson i KoЯn. MM słuchałam już jak byłam młodsza, a KoЯn zaraziła mnie moja koleżanka. Obydwa słucham dlatego bo poda mi się brzmienie i przesłanie niektórych piosenek.

4.Jaka jest Twoja ulubiona postać z mangi/anime i dlaczego?

Nie mam jednego ulubionego bochatera. W każdej mandze/ animce znajdzie się jakiś np.:
Bleach- Hichigo.
Naruto- Sasuke i Kurama
Free!- Rin i Haruka ( obie postanie to oni)
Fairy Tail- Natsu i Grey

5.Co najbardziej kochasz w ludziach, a czego nienawidzisz?

Kocham ludzi za posiadanie uczuć i ich okazywanie ale nienawidzę za kłamstwa i chciwość.

6.Jeśli mogłabyś/mógłbyś zamienić się w kogokolwiek na jeden dzień, kto to by był?

Lubie liski więc chciała bym stać się Kuramą, ale jak był mały... ^^

7.Z jakich powodów najczęściej płaczesz (jeśli w ogóle płaczesz ._.)?

Przeważnie, gdy mam doła,wtedy wyję z byle powodu, albo jak ktoś z rodziny na mnie krzyczy( dorośli oczywiście, nie dam jakiemuś bachorowi wejść sobie na łeb). ALBO CO GORSZA, GDY STRACĘ KOGOŚ BLISKIEGO... ;(

8.Lubisz glany? ;)

Tak, choć siebie w nich zbytnio nie widzę...


9.Czym według Ciebie jest „prawdziwa przyjaźń”?

Wsparciem, zaufaniem, pomocą, więź, która łączy nas z drugim człowiekiem.

10.Jaki/a jesteś?


Szalona, cicha, spokojna, czasem zachowuję się jak dziecko, szybko się denerwuję i tracę nad sobą panowanie, koleżeńska i pomocna, o dobrym sercu...

11.Jaka jest według Ciebie „egzystencja” człowieka?


Nudna i nie wykorzystana na max. Pierw szkoła, potem studia, praca i zdobywanie doświadczenia, a potem jest już za późno by zaszaleć. Samemu, czy też z przyjaciółmi. Więc wykorzystujmy wolny czas jaki posiadamy na 200%.



A teraz nominacje:

1. http://milosc-w-cieniu-paktu-sasunaru-yaoi.blogspot.com/ - drugi blog Emi Raicho
2. http://jak-dzien-i-noc.blogspot.com/  - ayanami
3. http://milosne-nuty.blogspot.com/ - Hikaru-chan

4. http://something-like-yaoi.blogspot.com - Edo mazo
5. http://blue-yaoi.blogspot.com/p/opowiadania.html - BlueBoy


A teraz czas na pytanka:


1. Co napawa cię weną do pisania?
2. Jak wyglądała twoja przygoda z yaoi?
3. Lubisz yuri?? Dlaczego?
4. Jakiej słuchasz w ostatnim czasie muzyki?
5. Czy słyszałaś/-łeś wcześniej o anime "Free!"?
6. Jakiego gatunku preferujesz książki??
7. Jaki jest twój styl ubierania...??
8. Lubisz śpiewać pod prysznicem lub jak jesteś sam/-a w domu na cały głos??
9. Rysujesz...?? Obojętnie co.
10. Jaki jest twój ulubiony paring? Obojętnie z jakiej animki/mangi.
11. Masz jakieś zwierzątko? Jeśli nie to jakie byś chciał/-a mieć?

niedziela, 15 września 2013

[001] Rozdział 1

Po długim oczekiwaniu, jak mniemam W KOŃCU I ROZDZIAŁ oddaję do waszej dyspozycji...
Dziękuję również Emi Raicho, za komentowanie moich postów i wspieranie mnie... ARIGATO...!!!
Ostrzegam, iż rozdziały będą na zmianę pisane głównie z perspektywy Naruto i Sasuke, może czasem wystąpi ktoś gościnnie. Zapraszam do czytania i komentowania :)
~~***~~

Rozdział 1

           Minęło sześć lat od kiedy zostawił mnie ON, od kiedy moi przyjaciele odwrócili się ode mnie i próbowali mnie zabić... Z moich ust wyrwało się ciche westchnienie. To właśnie dziś mija dokładnie sześć lat od tych wydarzeń. To był mój najgorszy dzień z całego mojego życia. Pierw walka na życie i śmierć z NIM, a później reszta próbuje się mnie pozbyć raz na zawsze. Wróć... Był jeden wyjątek. Jedna osoba, która pomimo mojej porażki była przy mnie... i jest dalej. To dzięki tej osobie udało mi się upozorować własną śmierć, a po całej tej akcji stała się moim informatorem. Odchyliłem głowę, opierając o ramę okna i spojrzałem w niebo. Słońce właśnie chowało się w odmętach morza. Z kolejnym westchnięciem na ustach zeskoczyłem z parapetu i ruszyłem w kierunku drzwi. Nie dane mi było jednak do nich dojść, bo w tej samej chwili do mojego pokoju wparował mój starszy brat Deidara.
-Naru- chan!! Co powiesz na małą popijawę, ototo...??- wykrzyknął na wejściu. Ja w odpowiedzi, tylko spojrzałem na nie z po wątpieniem.- Dobra nie było pytania... To co w drogę, do najbliższego baru.- mówiąc to podskakiwał w miejscu, klaszcząc w dłonie. Na jego zachowanie pokręciłem tylko głową. Wziąłem płaszcz i mijając tego debila bez słowa wyszedłem z pokoju. Nie zwracając uwagi na krzyki brata wyszedłem z pensjonatu i wszedłem do pierwszego lepszego baru...

~~***~~

Kilka godzin później...

            Już któryś raz z kolei poczułem szarpnięcie za płaszcz i chwilę później zaryłem o ziemię.
„Co za śmiecie!! Jak śmią mnie tak traktować...??!! Nie wiedzą z kim zadzierają!!”. To nie moja wina, że nie mogę znieść, gdy ktoś się na mnie wiesza. Wszedłem, a raczej wtoczyłem się do kolejnego baru. Tuż za mną już lekko podchmielony szedł Deidara.
 - NARUTO! Do jasnej cholery! Nie będę cię wyciągać z baru, jak po raz enty zalejesz się w trupa!- darł się jak opętany. -Urusai, Dei! Nie zaleję się w trupa. Za mocną mam głowę.- odparowałem, podchodząc do baru. W tym samym momencie osoba siedząca przy barze wstała gwałtownie i odwróciła się w moim kierunku. Widząc twarz obcego, poczułem jak serce staje mi na chwile, by następnej sekundzie przyśpieszyć bicie. To był ON... Zmienił się... Nie bardzo ale jednak. Jest wyższy, jego rysy twarzy stały się ostrzejsze, a ciało przybrało troch mięśni.
-Naruto.- szepnął. I właśnie ten moment wybrał sobie jakiś kappa* wieszając się na moi, ramieniu. Poczułem jak mi krew w żyłach zaczyna się gotować. Z warknięciem na ustach, lewą ręką chwyciłem wodnika za nadgarstek ręki, którą miałem przerzuconą przez ramie. Odwracając się w jego kierunku, przechyliłem tułów w dół, lewą nogą zadając mu wykop w szczękę. Dzięki skumulowanej chakrze w stopie, przy zadaniu ciosu nie zadziałała technika wodnika. Kappa przeleciał przez cały pokój lądując na ścianie i dopiero w tedy rozprysł się.
- Pieprzony Kappa.- warknąłem, a w tym momencie jakiś osiłek próbował mnie przydusić. Nie wiele myśląc uwolniłem odrobinę demonicznej chakry, sprawiając, że na ręce oprawcy pojawiły się poważne oparzenia. W tej samej chwili kątem zauważyłem czerwonowłosą kunoichi, skradającą się do mnie z kunai'em w ręce. Prychnąłem rozdrażniony i jednym, płynnym ruchem znalazłem się za rudą.
- Jesteś równie głupia ci ja kiedyś.- wywarczałem do jej ucha, pchając ją prosto na podnoszącego się kappę. W tej samej chwili poczułem ostrze katany bruneta na szyji. - No co ty, Sasuke zabijesz przyjaciela??
Poczułem jak Uchiha się waha, by po chwili zabrać miecz z mojego gardła. I to był jego błąd. W jednej sekundzie odwróciłem się w jego kierunku, wyprowadzając mocny cios w szczękę.
-To za to, że mnie zostawiłeś, a to...- wtuliłem się w niego- ...za to, że w końcu cię odnalazłem.
-Naruto!! Do cholery jasnej, ja cię szukam, a ty co?? Tulisz się do... Uchih'y?-wykrzyczał Dei, przy ostatnim zdaniu, a raczej pytaniu tracąc pewność siebie.- Itachi!!- krzykną i wskoczył na niego niczym kociak.
-Dobra, dość tych czułości. Złaź!- krzyknęli równocześnie bracia. Na mnie słowa nie zrobiły jakiegoś większego wrażenia, bo znałem Sasu od najgorszej strony, ale wiedziałem, że mojego aniki** słowa Itachiego zabolały. W końcu, gdy byli jeszcze razem w Akatsuki Itachi dawał mu złudne nadzieje...
-Dei, mieliśmy się dziś zabawić( dop.aut. Wiem brzmi to dwu znacznie, ale nic z TYCH rzeczy NA RAZIE nie będzie ^^). Chodź zamówimy sobie po 5 butelek sake.- Nie powinienem tyle pić, ale co tam niech stracę. Najwyżej wyznam każdemu kto mnie zapyta wszystkie sekrety. Szlag, mam nadzieję, że nic takiego się nie stanie.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
*Kappa- z jap. Wodnik, mają około 60 cm, wyglądają ja 4-5 letnie dziecko, ich twarz przypomina pysk tygrysa lub małpy, a ciało pokrywa czerwono-czarne owłosienie, na szczucie głowy mają wgłębienie w kształcie miseczki wypełnione wodą, muszą uważać by była tam woda gdy są na lądzie inaczej zginą.(żródło:”KAIDAN japońskie opowieści niesamowite epoki Edo)- tak nazywa Naruto ludzi stosujących technikę Suika no Jutsu.

**Aniki- jap. Starszy brat
P.S. Sorasy za czcionkę, ale nie mogę jej powiększyć, a jak jest większa to niszczy cały wpis, więc zostało tak jak jest... :(

piątek, 19 lipca 2013

Dziękuję

 Dziękuję za wasze odwiedziny... Ponad 300 odsłon bloga... Arigato ;)
A teraz w podzięce i dla zachęty do dalszych odwiedzin i komentowania:


Widać, że już jako dzieci coś do siebie czuli...

Ups... Wpadka :D

Biedny i smutne Naruś...

Nie dobry Sasuś... Ero-baka Sasuke

Wiem, że nie jest to z animki Naruto, ale nie mogłam się powstrzymać...


Słodziak... :*

piątek, 12 lipca 2013

One-shot: Moje przeznaczenie

 Zapraszam do czytania i przepraszam za małe obsunięcie... :/    

~~***~~

        Pamiętam jakby to było wczoraj. Dzień, kiedy poznałem moje przeznaczenie. Było to jakieś 5 lat temu. Miałem wtedy 17 lat i byłem Juninem. Wracałem wtedy od Hokage, po zdaniu raportu z udanej misji. Wracając do rezydencji przechodziłem koło akademii, gdy usłyszałem jakieś krzyki z pola treningowego. Myśląc, że dzieciaki ćwiczą poszedłem w kierunku pola, by ich poobserwować. Jednak widok, jaki zastałem przeraził mnie i zmroził mi krew w żyłach. Do pala, w który dzieciaki miały rzucać shuriken'ami i kunai'ami przywiązany był mały, młody lisek. Jednak dość nie typowy. Zamiast rudej sierści miał nienaturalnie jasną prawie złotą. Jednak najbardziej moją uwagę zwróciły oczy. Nie były one brązowe jak zazwyczaj, jego oczy były nienaturalnie błękitne. Na szczęście dzieciaki nie zaczęły rzucać, choć jeden już się do tego przymierzał.
- Nawet się nie waż!- warknąłem.- Wszyscy idziecie ze mną do Hokage. Dobrze wiecie, że lisy w naszej wiosce są uważane za święte.- powiedziałem podchodząc by odwiązać biedne zwierze.
- Ale, Uchiha-san! Mój tata go przyniósł dla mnie z Emerarudo no mori(jap. Szmaragdowy las)...- powiedział chłopiec, który jeszcze chwilę temu celował w liska. Na jego słowa poczułem jak podnosi mi się ciśnienie, nigdy nie należałem do osób cierpliwych.-... i powiedział, że jest mój i mogę z nim zrobić co chcę.
- Nie wolno sprowadzać zwierząt z tego lasu do wioski!!!- wydarłem się klękając przed słupem. Podniosłem dłonie by rozwiązać sznurek, którym były związane przednie łapki liska, ale ten skulił się i pisnął przerażony. Widać było, że zwierze było wcześniej szczute i bite. Spojrzałem na przerażone bachory kątem oka. „Dobrze im tak, teraz wiedzą jak mniej więcej czuł się kitsune”.- Nie ważcie się nawet drgną, idziecie ze mną do Tsunade-samy (nie wiem czy to się odmienia- przyp.aut.). WSZYSCY.-ostatnie zdanie podkreśliłem i powróciłem do rozwiązywania zwierzaka, kiedy zauważyłem, że jego biały brzuszek robi się powoli czerwony. Przeraziłem się. Wyciągnąłem szybko jeden kunai i przeciąłem liny. Błękitnookie zwierze nie było nawet w stanie utrzymać się na nogach. Wziąłem, więc je na ręce i poganiając dzieciaki skierowaliśmy się do budynku głównego. Po drodze zgarnąłem Kibę. Jego klan opiekował się zwierzętami z naszej wioski, więc to on zaopiekuje się lisem gdy ja będę wyjaśniał sprawę z z tą młodzieżą. Będąc już pod drzwiami od gabinetu Hokage, uwolniłem jedną dłoń i zastukałem delikatnie w drzwi. Słysząc ciche „proszę”, nacisnąłem klamkę i wepchnąłem dzieciaki przed siebie. Zaraz za mną wszedł Kiba i odebrał ode mnie złotą kulkę futra by się nim zająć. Ja w tym czasie opowiedziałem przywódczyni wioski cały incydent. Tsunade słysząc co się działo na placu treningowym, oraz, że doszło do zamachu na życie lisa. Jako karę za ich przewinienia przesunęła im możliwość przystąpienia do egzaminu na genine do następnego roku. Natomiast ojciec winnego został zawieszony na 3 miesiące w obowiązkach shinobi, a słodki chisai kitsune trafił pod moją opiekę.
- Uważaj na niego. Jest wygłodzony i poobijany. Rana na brzuchu to tylko lekkie nacięcie na skórze.-Jutro nie będzie śladu.- powiedział Kiba oddając mi puszysty kłębek. Wziąłem go na ręce i używając techniki teleportacji przeniosłem siebie i liska do mojej rezydencji. Położyłem liska na łóżku a sam poszedłem do łazienki, by zmyć z siebie brud i pot z misji. Gdy wróciłem do sypialni i położyłem się na łóżku, mój nowy współlokator wstał i ułożył się w zagłębieniu mojej szyji zwijając się ponownie w kłębek, mrucząc z zadowolenia. Skupiając się na wibracjach dźwięku zasnąłem.

~~***~~

     Rano obudziłem się wypoczęty jak nigdy. Jednak, gdy odwróciłem głowę i zauważyłem brak mojego towarzysza lekko się przeraziłem. Szybko zerwałem się z łóżka i zacząłem przeszukiwać cały dom. Wchodząc do salonu moją uwagę przykuł bandaż, który ciągnął się, aż do puchatego dywanu ułożonego pod kominkiem. To właśnie tam leżała moja zguba śpiąca w najlepsze. Z westchnieniem pokręciłem głową i skierowałem się do kuchni przygotować dla siebie śniadanie. Jakie było moje zdziwienie, kiedy na stoliku stało gotowe już tradycyjne japońskie śniadanie. Było tam wszystko, od ryżu, aż po Tsumetai o-cha*. Było tam jeszcze Tamagoyaki,Słodkie suszone ikanago, Owoce, Smażony węgorz, Zupa miso, znalazła tam się nawet Śliwka ume-boshi. Podszedłem niepewnie do stołu i zacząłem szukać jakieś notki. Mała karteczka leżała oparta o miskę z ryżem, jednak charakter pisma był mi nieznany, co mówiło mi, że nie jest to prezent od żadnej z moich wielbicielek. Trochę poddenerwowany usiadłem przy stole i mrucząc cicho Itadakimasu” zabrałem się za jedzenie. Przez kolejne miesiące sytuacja z rana powtarzała się. Po wstaniu szukałem lisa, a po wejściu do kuchni zastawałem gotowe śniadanie.

~~***~~

Po trzech miesiącach, od kiedy uratowałem Kitsune udałem się na dłuższa misję.
Niestety na misji moja drużyna wpadła w zasadzkę wroga i z całej 12 osobowej drużyny udało się przeżyć tylko 5 osobą ze mną włącznie. Po powrocie do wioski zostałem przez Hokage uziemiony w domu. Nie mogłem wstawać z łóżka. Na moje nieszczęście opiekę nade mną miała przejąć Sakura. Dziewczyna cały czas skakała nade mną piszcząc, co drugie słowo „Sasuke-kun”, ale do tego byłem przyzwyczajony i po prostu nie reagowałem. Jednakże, gdy usłyszałem jej najnowszy pomysł myślałem, że ją rozszarpię.
- Sasuke-kun, prawda, że hodujesz tego sierściucha dla mnie? Ach, Sasuke-kun!! Jesteś cudowny... Myślisz kochanie, że z jednego lisa uszyją mi czapkę na zimę.. O, albo parę rękawiczek? Och, tak. Para rękawiczek z futra lisa. Toż to cu...
- Zamknij się.- wysyczałem przez zaciśnięte zęby.- Nie hoduję go dla ciebie. Ja go w ogóle nie hoduję dla nikogo!- Wakai kitsune (jap. Młody lis) słysząc, że coś się dzieje wskoczył na łóżko i zaczął się ocierać o moją rękę mrucząc cicho.- Sakura wyjdź, jest już późno, a ja chcę się położyć spać.
Dziewczyna zrobiła, o co ją prosiłem trzaskając na koniec drzwiami. Nie przejmując się tym, że jest dopiero pierwsza popołudniu, odwróciłem się na drugi bok i przytuliłem do tej łaszącej cię kulki. Niestety niedane mi było się wyspać. Śniła mi się moja misja. Znowu przeżywałem ten koszmar. Jednak tym razem w momencie, gdy miałem zostać pchnięty kunai'em w brzuch usłyszałem delikatny głos: „Szzz... Sasuke. To tylko zły sen, to tylko zły sen. Jestem przy tobie. Słyszysz? Nic ci nie grozi...”. Słysząc ten łagodny i melodyjny głos, mój koszmar odpłynął. Koszmar natychmiast się zmienił w miły sen, w którym goniłem jakaś postać. Nie wiem kim była, ale miała złote włosy i była ubrana w pomarańczowe kimono. Jednak ten stan nie trwał długo, bo już po chwili mój koszmar powrócił, ale już bez kojącego głosu. Gdy zostałem dźgnięty, zerwałem się z łóżka z krzykiem. Po uspokojeniu oddechu zwróciłem uwagę na hałasy dobiegające z parteru. Wygrzebałem się z pościeli i ruszyłem powoli w kierunku schodów. Po dotarciu na parter w słuchałem się skąd dochodzą hałasy. Okazało się, że dochodzą one z kuchni. Wchodząc do pomieszczenia przeżyłem kolejny szok. Mianowicie w mojej kuchni do lodówki zaglądała jakaś postać, nucąc pod nosem nieznaną mi melodię. Nagle postać wyprostowała się zamykając lodówkę i odwróciła się w moim kierunku. Nieznajomy widząc mnie w progu upuścił miskę z jajkami, które przed chwilą wyciągnął. Podbiegłem szybko do niego i nie zwracając nawet uwagi na deptane przeze mnie jajka, przyparłem go do drzwi lodówki. Obcy pisnął przerażony. Moją uwagę w tedy przyciągnął ruch w jego włosach.
Czułem jak oczy rozszerzają się na widok pary lisich uszu. W tym samym momencie coś musnęło nogę, gdy tam spojrzałem zobaczyłem złotą lisią KITĘ! Krzyknąłem przerażony odskakując. Obcy osunął się po drzwiach lodówki i zaczął łkać.
- Pro... Proszę, nie... nie uciekaj. Ja... Ja jak chcesz to odejdę i wrócę do lasu, tylko... tylko proszę nie bij...- wyszeptał roztrzęsiony. „Chwila, lasu? Chyba nie chce mi powiedzieć, że to on jest moim złotym liskiem!!”- krzyczałem w myślach. Podszedłem do niego i łapiąc go za brodę uniosłem jego twarz ku mojej, by spojrzeć w jego oczy. Były niebieskie, nie wiarygodnie niebieskie. Tak to był mój chikai Kitsune (jap. Mały lisek).
- Jak się nazywasz i kim jesteś? Dlaczego nie odszedłeś, gdy miałeś okazjię?- spytałęm delikatnie, nadal wpatrując się błękitne ślepka. Lis na moje słowa zaczął się wiercić zdenerwowany. Jednakże odpowiedział na moje pytania.
- Nazywam się N- Naruto. Ja... jestem pół demonem.- mówiąc to Naruto opuścił wzrok na podłogę.- Ja zostałem porwany ze swojego domu, a gdy próbowałem wcześniej uciec byłem bity. Bałem się. A teraz, ja... ja...- blondyn zamknął oczy i wyszeptał niewyraźnie- ja...ie...ch..łe..c..ę..z...s..wić.
- Przepraszam, możesz powtórzyć ostatnie zdanie?
- Ja... JANIECHCIAŁEMCIĘZOSTAWIĆ!! WIEM,ŻE ZNAMY SIĘ KRÓTKO, ALE KOCHAM CIĘ!- z zakończeniem ostatniego zdania Naru rzucił się na mnie i pocałował. Tamto wydarzenie odmieniło moje życie...
~~***~~

-Gdzie mi odpłynąłeś? Hm...??- wymruczał mi do ucha mój mąż. Tak, Naru i ja jesteśmy małżeństwem od 4 lat. Nie mieszkamy już w Konoha-gakure, ale w rodzinnym lesie mojego lisiątka. Poznałem tu jego rodziców: Kyuubi'ego- nadopiekuńczą matkę i Minato- cichego i spokojnego, choć równie niebezpiecznego ojca. A tak, zapomniałem wspomnieć, że lisie demony pomimo, iż są płci męskiej mogą posiadać potomstwo. Właśnie wraz z aniołkiem nie możemy się doczekać, aż na świat przyjdzie nasz promyczek.

-Nigdzie skarbie. Wspominam jak się poznaliśmy i jak bardzo od tamtego czasu moje życie uległo zmianie.- odpowiedziałem na jego wcześniejsze pytanie.- Kocham cię.- powiedziałem, usadawiając ukochanego na moich kolanach- Ciebie i naszego promyczka.- Naruto zamruczał rozkosznie, składając na moich wargach delikatny pocałunek. „Ja ciebie taż kocham. Nawet nie wiesz jak bardzo, Sasu” usłyszałem w odpowiedzi.
~~***~~
A tak wyglądało śniadanie Sasuke

1.Ryż
2.Tamagoyaki - czyli potrzepane jajka z sosem sojowym, smażone jak jajecznica, a potem zawijane i krojone.
3.Słodkie suszone ikanago. Suszone w całości małe rybki, także jemy główkę i oczka, a mały szkielecik lekko chrupie w zębach.
4.Owoce - to jest kiwi polane bułgarskim jogurtem naturalnym. Kiwi w Japonii ma kolor żółty i jest bardzo słodkie. 
5.Smażony węgorz
6. Zupa miso - zupa z wodorostów, ryby, z kawałkami tofu - prawdziwa ma słodkawy smak.
7. Śliwka ume-boshi - największy czad jaki można spróbować. Te śliwki są marynowane w wielkim słoiku i wyglądają bardzo przyjaźnie. Smak nie do opisania - to jest tak przerażająco kwaśne i tak słone.
8. Tsumetai o-cha, czyli zimna zielona herbata. 






Są to obrazki, które zachęciły mnie do napisania tej historii... Mam nadzieję, że się opłacało??


Na poprawę humoru

Hejka, chcę poinformować, że dziś popołudniu/wieczorem ( to zależy czy moje palce przeżyją, bo co chwilę albo obleje je wrzątkiem, albo przytrzasnę szafką...) pojawi się nowy one-shot, który nie daje mi skupić się na głównym opowiadaniu, więc postanowiłam go spisać.
A na razie coś na poprawę humoru...
Brawo dla małego, ale trochę mi żal Itasie... ;(

Wiem, że dla innych to jest pewnie nudne, ale nie mogłam się powstrzymać 

I teraz powiedzcie, że on nie jest kawaii...


sobota, 6 lipca 2013

One-shot: Oddał wszystko


Ten one-shot pisałam na lekcji jak miałam doła, więc może być trochę dziwny... Zapraszam do czytania.


~~***~~

           Pomimo, że słońce jasno świeciło na niebie, a ptaszki wesoło ćwierkały,nic nie wskazywało na to, by gdzieś w okolicy toczyła cię walka.
                                                  Nic bardziej mylnego...
           To właśnie w Dolinie Końca odbywała się jedna z najzacieklejszych walk pomiędzy członkami organizacji Akatsuki, a shinobi Wioski Ukrytej w Liściach. Ninja Konohagakure przeraziło i zszokowało, że po wrogiej stronie stał nie kto inny jak sam Sasuke Uchiha. Jednak nie powstrzymało to ich i już po krótkiej chwili na polu walki latały kunai'e i shuriken'y.
           Były uczeń wężowego sannina wodził wzrokiem po otaczających go twarzach, ale nie znalazł tej, której szukał. Odetchnął z ulgą. Jego spokój ducha został szybko zburzony przez potężny huk eksplozji. Gdy spojrzał w kierunku wybuchu poczuł jak jego serce zamiera z przerażenia. Na krawędzi krateru stał Naruto Uzumaki, a pod jego stopami leżało martwe ciało Deidary. Nie to jednak zwróciło uwagę bruneta, a wygląd niebieskookiego. To nie był ten rozwrzeszczany nastolatek, ciągle chodzący w pomarańczowym dresie. O nie, teraz stała tam młodsza wersja Yondaime Hokage z lisimi bliznami. Ubrany był w czarne spodnie, jego łydki owinięte były białymi bandażami, a na stopach założone zwykłe, krótkie buty shinobi. Jego ramiona okrywał długi, czarny, rozpięty płaszcz ukazujący ozdobiony pieczęcią brzuch.
     -Zabiję cię gówniarzu i dodam do mojej kolekcji kukiełek!!!-dalszych gróźb Sasori'ego nie słyszał, ponieważ musiał na powrót skupić się na walce.
Walka trwała już dobre kilka godzin. Obie strony były wyczerpane, zarówno w Akatsuki, jak i w szeregach shinobi Wioski Liścia były ogromne straty. Reszta shinobi Konohy postanowiła zając się ostatnimi członkami klanu Uchiha. Obito (Tobi dla tych co nie wiedzą ;P- dop. od aut.) już po paru chwilach został pokonany dzięki idealnie wyprowadzonego ataku od tyłu. Tą samą taktykę chcieli zastosować na byłym członku drużyny Siódmej. Jeden z Jounin'ów atakował bruneta otwarcie od frontu, a drugi szykował specjalny zwój z ostrzami, dzięki którym mieli się pozbyć Sharingan'owca raz na zawsze.
Blondyn, który miał dobić Kakuzu spojrzał w kierunku, gdzie walczył Sasuke.
     -Nie!- szepnął przerażony widząc zakończone przygotowania. Już miał ruszyś na pomoc brunetowi, kiedy jego nogi zostały związane przez szwy konającego Kakuzu.
     -NIE!- krzyknął Uzumaki, skupiając chakrę i już w następnej chwili stał za plecami byłego przyjaciela przyjmując cały atak. Wszystko wokół zamarło z przerażenie. Ostatni z przeciwników odwrócił się powoli modląc się by nie był to Naruto. Jednak jego prośba nie została wysłuchana. Tuż przednim stał młody Uzumaki z sztyletami przebijającymi jego klatkę piersiową na wylot. Błękitnooki zdążył tylko powiedzieć „Zdążyłem” i pad na kolana. Wtedy rozpętało się piekło.
     -Naruto!!-krzyknęła Sakura zrywając się do biegu w kierunku blondyna, ale została zatrzymana przez byłego sensei'a. Gdy na niego spojrzała ten tylko pokręcił głową i skinął w kierunku gdzie leżał bohater wioski. Wszyscy z szokiem przypatrywali się rozgrywającej się scenie. Nad ostatnim jinchuriki klęczał Saske ze łzami w oczach i (od razu przepraszam za zrobienie z Sasu takiego mięczaka- dop. aut.) czule dotykał twarzy przyjaciela. Brunet cicho szepnął przepraszam i zaczął wyciągać sztylety z jego ciała. Przy każdym najmniejszym syknięciu blondyna nowe łzy napływały mu do oczu. Jednak żadna spadła, gdyż ciągle je wycierał. Nagle Sasu poczuł dłoń na swoim ramieniu, gdy podniósł wzrok zobaczył wszystkich znajomych i byłych senseii. Osobą która dotykała jego ramienia była różowo włosa. Szybko przesunął się, by mogła zająć się ranami Usuratonkachi (Sasuke nazywał tak Naruto, oznacz to młotka lub idiotę. Jak kto woli- dop.aut.), a sam klęknął kładąc głowę chłopaka na swoich kolanach, przeczesując palcami złote kosmyki. Leczenie rozpoczęte przez kunichi trwało już od dłuższego czasu i nie przynosiło efektów. Rany nadal pozostawały otwarte i krwawiły. Nagle dłoń Uzumaki'ego spoczęła na dłoniach medic-nin, przekazując niemą prośbę o zaniechanie dalszego leczenia.
    -Chcę zostać z moją drużyną, ty Sasuke też zostań.- wychrypiał resztkami sił. Wymienione osoby zostały przyrannym, a reszta udałą się by przekazać złą wiadomość Tsunade. Naruto zwrócił się do członków swojej drużny i Kakashiego dziękując za to, że zawsze byli przy nim i go wspierali. W końcu zwrócił się do Sasuke, patrząc w jego oczy. Brunet mógł zobaczyć jak błękitne oczy tracą black i stają się powoli mętne.
    -Sasuke, kiedyś pytałeś mnie po co cię ścigałem, po co chciałem byś wrócił do wioski. Oddał bym wszystko by być świadkiem jak wracasz do wioski, do mnie...-bladą twarz dotknęła chłodna dłoń błękitnookiego. Nosiciel kitsune wziął głęboki wdech, uśmiechnął się delikatnie i wydając ostatnie tchnienie, wyszeptał- Ai shiteru,Sau...(Kocham cię, Sasu...)
          Jego dłoń, która jeszcze chwilę temu była uniesiona ku górze, opadła bezwładnie na ziemię. Czarnooki pochylił się nad niedoszłym ukochanym, patrząc w martwe oczy znikające powoli pod powiekami. Gdy błękitne oczy zamknęły się już na zawsze, pierwsza kropla spadłą na ochraniacz syna Yondaime. Nie była to kropla deszczu, była to łza przepełniona bólem, rozpaczą i goryczą. Na polanę weszła Tsunadę, podeszłą powoli do ciała blondyna i wzięła go na ręce. Dopiero wtedy Uchicha dojrzał czerwony napis widniejący na płaszczu Uzumaki'ego głoszący „Rokudaime Hokage”.
     -W końcu spełniło się twoje największe marzenie, Naruto.- mruknął Sasuke, nie spodziewając się, że usłyszy odpowiedź.
     -To nie było jego największe marzenie. Od kiedy odszedłeś z wioski, na pierwszy miejscu było sprowadzenie cię z powrotem.- odpowiedziała mu była Hokage. W tamtej chwili zrozumiał słowa ukochanego. On oddał wszystko by żył i wrócił do wioski, do niego... Swoje marzenia. Swoje szczęście. I co najważniejsze: swoje życie.
                                             Oddał wszystko dla niego!! 
                       Dla głupiego i egoistycznego mściciela klanu Uchiha.


Wakacyjna niespodzianka

Z okazji rozpoczęcia wakacji życzę wszystkim szczęśliwych, wesołych, i zdrowych ( no chyba, żę ktoś planyje złamaną rękę, albo nogę to ostatnie wykreślić) wakacji w gronie znajomych i bliskich... :*

A teraz mały bonusik....
Po prosty nie mogę ... hahaha ;D


Idealna nazwa dla tego obrazka... Hmy... pomyślmy...
"Koszmar minionego lata" Tia idealnie :P




Ja też chce...!

P.S. Na poprzednim blogu napisałam że jest tu już one-shot... Gomenasai mina, ale wystąpił mały problem pod postacią zepsutego programu i usunięcia notki...;/ Ale już tekst jest powoli przepisywany....